|
Oto relacja, jaką po pierwszym w życiu spotkaniu z Frankiem
Farrellym napisał Nick Kemp, trener NLP, coach, a obecnie jeden z najlepszych
coachow-prowokatorow.
A było to w roku 2004...
Frank w Bix Manor
W ciągu ostatnich 25 lat widziałem wielu najlepszych światowych
trenerow, ktorzy tak jak muzycy, czasem spełniają oczekiwania odbiorcow, czasem
rozczarowują, a od czasu do czasu przekraczają wszelkie oczekiwania.
Kiedy Frank Farrelly przybył do Bix Manor, aby poprowadzić
seminarium terapii prowokatywnej, wielu ze zgromadzonych uczestnikow nie było
pewnych, czego mogą się spodziewać.
Na początek Frank zapytał 22 uczestnikow, ile dokładnie
seminariow poprowadzili i w ilu brali udział. Byłem zaskoczony, że łącznie
prowadziliśmy lub braliśmy udział w więcej niż 4500 seminariach, co według mnie
było całkiem imponujące w przypadku grupy,
ktorą Frank opisał jako "grupę o rozmiarach Ostatniej
Wieczerzy"
Jednym z wielu nadzwyczajnych aspektow seminariow Franka jest
to, że jest on mistrzem nieprzewidywalności i wielopoziomowej komunikacji. Jego
pierwszym pytaniem skierowanym do nas było: "Co takiego mogę wam powiedzieć,
czego jeszcze nie słyszeliście?"
Wspomniał, że pewien austriacki psycholog wskazał, iż większość pracy
Franka rozprawia się z archetypami "na drodze rozmowy". W ciągu następnych dni
zauważyłem, jaki Frank ma złożony wgląd w wiele rozmaitych form ludzkich
stosunkow. Często w czasie sesji indywidualnych Frank pytał o stosunki rodzinne,
zawodowe i osobiste. W ciągu tych dwoch dni coraz bardziej uświadamiałem sobie,
jak wiele naszych wspolnych przekonań i zapatrywań ujawniają nasze związki,
ktore tworzymy z innymi, i to o wiele bardziej niż wcześniej myślałem. Kilku z
uczestnikow z doświadczeniem NLP zauważyło, że w pewnych momentach seminarium
czuli, że "wychwycili wzorce, ktorymi Frank się posługiwał", aby poźniej odkryć,
że nieprzewidywalny Frank włączył metodę, ktora rozbiła w proch ich wcześniejsze
zrozumienie rzeczy.
Miałem wielkie szczęście spędzić więcej czasu z Frankiem poza
kontekstem seminarium i zauważyłem, że jest on moim zdaniem najbardziej spojnym
trenerem, jakiego spotkałem. Jest dokładnie taki sam, czy to przed
publicznością, czy w czasie spotkania towarzyskiego, zawsze spostrzegawczy jak
błyskawica i z odjechanym, choć łagodnym poczuciem humoru. Frank często zmieniał
punkt odniesienia z osobistego punktu widzenia na dość dziwaczną, przesadzoną
wersję wydarzeń lub uniwersalne uogolnione stwierdzenie, jak np. "Wiele kobiet
uważa, że Bog..."
W czasie zgłębiania tematu związkow, temat seksu pojawia się
często, z dużą dozą humoru. Nieprzewidywalność przebywania z Frankiem przynosi
cały zakres nadzwyczajnych zmian w wewnętrznym zrozumieniu ludzi, jako że każda
osoba jest zaproszona do tego, co Graham Dawes opisuje jako "Franka Farrelly'ego
świat do gory nogami". Podczas sesji indywidualnych pytania Franka często
prowokują ostrą reakcję, ponieważ używa on mocno wizualnych wyobrażeń w celu
zaangażowania pacjenta/klienta. Obejmują one "Lubisz to tak jak zakonnica?"
i "Czy masz ulubione pieszczotliwe określenie na seks?". Zasadniczo te
interakcje są doskonale zrozumiałe, kiedy Frank już stworzył z klientem to, co
Phil Jeremiah nazwał "bańką bezpieczeństwa". Wszyscy uczestnicy, ktorzy brali
udział w takich rozmowach, odnotowali znaczące korzyści i zauważalne zmiany w
tym, co wcześniej uważali za problem.
We wcześniejszych artykułach napisałem, że Frank jest mistrzem
nieprzewidywalności, ale nawet ja byłem nieco zaskoczony, gdy podczas pewnej
sesji nagle zaczął śpiewać piosenkę, ktorą określił jako starą irlandzką
piosenkę ludową nazywaną " Wylej łzy w beczkę piwa". Na początku myślałem, że
zaśpiewa tylko kilka wersow, ale Frank wiernie odtworzył całą piosenkę czystym
głosem! Uczestnik skomentował: "To niesamowite, to jakby zrobić przemeblowanie
we własnej głowie".
W czasie przerwy na herbatę w pierwszym dniu wielu
uczestnikow poczyniło podobne komentarze, ponieważ użycie przez Franka
"kontrowersyjnych archetypow" doprowadziło do wszelkiego rodzaju zmian na
rożnych poziomach.
W ciągu tych dwoch dni byłem odpowiedzialny za pilnowanie
grafiku i zapewnienie, by każda "rozmowa" (sesja) trwała dokładnie 25 minut. To
mocno uświadomiło mi, jak szybko pracuje Frank, i że w żadnym przypadku nie
marnuje w ogole czasu na docieranie do sedna problemu klienta. Często oznacza to
unikanie tego, co niektorzy uważaliby za "towarzyskie uprzejmości", i zadawanie
dość bezceremonialnych pytań! Zapisałem kilka z nich: "Probowałeś kiedykolwiek
się zamknąć?", "Jak myślisz, ile czasu Ci jeszcze zostało?" lub "Ile bolu
potrzebujesz, zanim wykitujesz?"
Czasami Frank zmieniał kierunek interakcji przez wzmiankę o
jakichś historiach lub konkretnych piosenkach, często z gatunku "Country and
Western". Jeden komentarz z tego rodzaju, to: "Facet powiedział, że ma wszystkie
pieniądze, jakich potrzebuje na resztę życia, pod warunkiem, że umrze w ten
piątek w południe"
Zauważyłem, że każda z tych zmian w komunikacji przynosiła
zauważalną zmianę nastroju i w kilku przypadkach było wyraźnie widoczne, kiedy
coś zmieniało się fundamentalnie w "modelu świata" pacjenta. Wspomniałem o moich
obserwacjach podczas jednej z przerw i porownałem to do przelatującego przez
pokoj odrzutowca, tak oczywisty był efekt!
Tego popołudnia jeden z uczestnikow spytał Franka o wpływ jego
pracy na tworzenie NLP. Wielu słuchaczy niecierpliwie pochyliło się do przodu
oczekując odpowiedzi Franka! Frank opowiedział o tym, jak spotkał tworcow NLP w
latach 70-tych, i o rozmowie, jaką odbył z Johnem Grinderem, ktory zapewniał, że
uczestnicy seminariow byli pewni co do pochodzenia metody Franka. Frank
skomentował, "Przynajmniej muszę pogratulować mu tego, kogo
plagiatuje!"
Poźniej kontynuował komentując "Nie mam wrogow, tylko dostojnych
kolegow, z ktorymi z całym szacunkiem się nie zgadzam".
Następna sesja odbywała się według podobnego wzorca, jaki
zauważyłem w Szkole Mistrzow, prowadzonej przez Franka przed rokiem, kiedy
uczestnik mowił o "związkach wygrana-wygrana". Frank zripostował "w większości
jest to wygrana-przegrana" . Wtedy rozmowa potoczyła się torem podobnym do
innej, ktorej świadkiem byłem wcześniej, podczas innego seminarium Franka, gdzie
oświadczył, że w związkach są "wygrani i przegrani". Zapytał "Jesteś zwycięzcą
czy przegranym w miłości?" Kiedy uczestnik wspomniał, że nigdy nie zaprosił
swojej pierwszej miłości na randkę, Frank skomentował "To przegrany" i przeszedł
do pytania "Czy ktoryś z tych związkow był prawdziwy, czy po prostu
zrezygnowałeś? Przecież to jest to, co robią przegrani..."
Poźniej rozmowa zmieniła się w badanie innych związkow
uczestnikow.
Frank- " Co myślą o Tobie Twoi rodzice?"
Uczestnik- "Myślą,
że jestem fantastyczny!"
Frank- "Więc obniżyli swoje wymagania?"
Jedną z niespodzianek tego dnia był wyśmienity lunch zapewniony
przez Bix Manor. Zasugerowałem Sue Knight, że może powinno to być wyraźniej
zaznaczone w jej ofercie, jako że moje doświadczenie po wielu seminariach jest
takie, że podczas przerwy na lunch uczestnicy biegną na wyścigi do najbliższego
baru kanapkowego lub supermarketu!
Poźniej, na seminarium, Frank porownał pracę z klientem do
oglądania 17 telewizorow rownocześnie. Dodał też "Czasem celowo udaję idiotę,
czasem przychodzi to naturalnie".
Nick Kemp
Październik 2004
I co?
I Ty możesz spotkać Franka NA ŻYWO: 16-18 listopada 2007 r. pod
Warszawą.
ZGŁASZAM SIĘ!!
|