|
Neurolingwistyczne Programowanie to zbiór metod, których stosowanie,
jak twierdzą Mistrzowie NLP, przynosi wymierne korzyści w życiu
zawodowym i prywatnym. Ale w jaki sposób wprowadzić techniki NLP w
życie? Sposobów pewnie jest tyle, ile samych technik NLP, a może i
więcej...
Wykład otwarty
Zainteresowanych prosimy o kontakt się drogą mailową lub poprzez formularz na dole strony. Podamy dokładny termin i mejsce wykładu.
Metoda, którą stosuję we własnej nauce NLP jest nadzwyczaj prosta,
wymaga jedynie kalendarza, niewielkiego planowania oraz konsekwencji.
Polega ona na zaplanowaniu kolejnego tygodnia pod kątem technik, które
chcę doskonalić. Zazwyczaj pod koniec tygodnia w kalendarzu na
początku każdego dnia wpisuję dużymi, drukowanymi literami technikę,
którą będę doskonalić przez cały dzień. Przykładowo dziś moim hasłem
przewodnim jest „GENERALIZACJA” i kiedy tylko to możliwe, staram się
posługiwać językiem Miltonowskim. Oczywiście zakładam, że w ciągu
całego dnia spotykam ludzi, z którymi rozmawiam o różnych sprawach i
bywa, że jestem zmuszona przestawić się na język specyficzny, bo jest
on konieczny dla załatwienia sprawy. Jednak poza takimi sytuacjami
szukam możliwości do budowy zdań o jak najogólniejszym przesłaniu, bez
konkretnych informacji.
W przeciągu tygodnia planuję zazwyczaj
pięć technik, po jednej na każdy dzień oraz dodatkowo jedną metodę,
którą powinnam przećwiczyć w przeciągu całego tygodnia przynajmniej
raz. Są to metody, które wymagają konkretnej sytuacji i w związku z tym
daję sobie na nie więcej czasu, aby móc być uczestnikiem sytuacji
umożliwiającej jej przećwiczenie. Przykładem może tutaj być przebudowa
znaczenia albo rozmowa z kimś na temat jego linii czasu oraz pokazanie,
do czego można taką technikę wykorzystać. Jeśli w ciągu całego tygodnia
pracy nie uda mi się w naturalny sposób zaaranżować okoliczności
dających szansę na wykorzystanie danej metody, wtedy w weekend ćwiczę
zazwyczaj wśród rodziny lub bliskich mi osób, najzwyczajniej prosząc o
przywołanie doświadczenia, które mogłoby być podstawą do pracy np. nad
przebudową znaczenia, starając się zrobić to niejako przy okazji np.
wspólnie z mamą podczas przygotowywania niedzielnego obiadu.
Początkowo planując swój tydzień z NLP zaczynałam od tematów prostych,
przyjemnych, stopniowo przechodząc do trudniejszych. Po kilku
tygodniach zaczęłam łączyć pewne techniki ze sobą w ciągu jednego dnia,
np. planując używanie języka opartego o podobieństwa w systemie
reprezentacji olfaktorycznym. Początkowo ogromne skupienie na danej
technice powoduje zatracanie się i komiczne sytuacje, bo napotykając
osobę o meta-programie nastawionym na różnice, a do tego będącą
wzrokowcem trudno się porozumieć, w efekcie czego trzeba zaakceptować
możliwość napotkania wzroku wyrażającego zmieszanie, niedowierzanie, a
nawet wątpliwość co do mojego stanu zdrowia psychicznego, ale
powtórzenie komunikatu w sposób czytelny dla mojego odbiorcy załatwia
sprawę. Innym razem po prostu staram się dostosować do systemu
reprezentacji i meta-programów mojego rozmówcy. Właśnie ujmowanie z
różnych punktów widzenia metod NLP i ćwiczenie ich na różne sposoby
sprawia, że nauka jest lekka i przyjemna, bo omijam w ten sposób rutynę
i powtarzanie w kółko tych samych ćwiczeń.
Zazwyczaj wykorzystuję
sytuacje, które przytrafiają się w życiu codziennym, jak spotkania w
pracy, rozmowa z partnerem czy kolegą. Generalnie do ćwiczeń może
posłużyć rozmowa z ekspedientką w sklepie lub luźna rozmowa ze
współpracownikiem na korytarzu, a czasem pogawędka z koleżanką na temat
ciuchów czy aktualnych plotek. Każda szansa jest dobra i zasługuje na
to, by z niej skorzystać, nawet ta szansa, która przychodzi do nas
zupełnie niespostrzeżenie pod postacią sprzeczki i różnicy zdań.
Jako, że każdy z nas posiada własną mapę mentalną, własne przekonania i
został wychowany przez określone osoby, w takich, a nie innych
warunkach, ma pewne preferencje, zachowuje się w określony sposób oraz
przyswaja pewne rzeczy szybciej od innych. W związku z powyższym pewne
metody są mi bliższe a bywa, że niektóre techniki wymagają ode mnie
poświęcenia większej uwagi, bym mogła je swobodnie stosować. Na te
techniki poświęcam nie jeden, a dwa dni z rzędu, a po pewnym czasie
planuję chociaż jeden dzień w ciągu tygodnia lub dwóch na ponowne
przećwiczenie.
Po przećwiczeniu danej techniki przychodzi czas
podsumowania, analizy dnia i sprawdzenia, na ile udało mi się
zrealizować cel. Stosuję dwa kryteria: pierwsze zero-jedynkowe – jest
odpowiedzią na pytanie czy zastosowałam zaplanowaną technikę
przynajmniej trzy razy w ciągu dnia oraz drugie - mniej wymierne -
polega na określeniu, na ile dana technika przychodzi mi swobodnie.
Jeśli czuję, że nadal muszę wkładać w stosowanie jej sporo wysiłku, w
planach na przyszły tydzień uwzględniam ją ponownie. Jeśli z
jakichkolwiek powodów nie zostało spełnione pierwsze kryterium, to obok
zaplanowanej metody na następny dzień ta technika staje się
priorytetem. Jeśli ponownie sprawia mi problemy w kolejnym tygodniu
planuję na nią 2-3 dni, aby się z nią oswoić.
Tych kilka prostych
zasad sprawiło, że wprowadzenie technik NLP w codzienne życie odbyło
się małym nakładem sił i stało się raczej zabawą niż pracą. Co więcej,
sporo radości sprawia mi wyszukiwanie nowych sposobów do ćwiczeń oraz
okazji do ich stosowania.
|